X skarży się Y w sprawie Z

Psychologia i pedagogika

Autor wpisu: Aleksandra Romejko

Zjawisko skarżenia się jest w społeczeństwach obecne od zarania dziejów, a jednak rzadko poddaje się je refleksji. Czy skarga może mieć dobry wpływ na relacje i czy czego uszy nie słyszą, tego sercu nie żal?

Podążając za definicją Słownika języka polskiego PWN skarga to:

    1. «wypowiedź, w której ktoś uskarża się na coś»;
    1. «obwinianie kogoś o coś»;
    1. «akt oskarżenia prywatnego w procesie karnym lub powództwo w sprawie cywilnej»;
  1. «środek odwoławczy przysługujący stronom i innym uczestnikom postępowania przed określonym organem, zmierzający do zmiany lub uchylenia orzeczenia tego organu»[1]

Już po samej definicji zauważamy, że na skarżenie się można spojrzeć pod wieloma kątami. Możemy uskarżać się na daną osobę, społeczność, sytuację, zjawisko.

Pierwszą z sytuacji, która wpisuje się w schemat omawianego przeze mnie tematu może być chęć zdyskredytowania „Z” w oczach innych. Pobudki mogą być różne. Możemy mieć żal do osoby, na którą się skarżymy, możemy jej czegoś zazdrościć, możemy chować urazę z przeszłości. Często, nawet podświadomie, staramy się podważyć czyjąś wartość nie kontrolując tego. Kiedy już poskarżymy się do osób trzecich, czujemy ulgę, spadek frustracji, jaka w nas narosła. Tutaj można postawić sobie pytanie: dlaczego nie powiemy tego, co leży nam na sercu „Z”? Mamy jako społeczeństwo tendencję do skarżenia się na innych jednocześnie udając przed osobą, której skarga dotyczy, że wszystko jest w porządku. Bardzo często kieruje nami po prostu strach przed konfrontacją z „Z”. Może sami zauważamy, że motywy naszej skargi nie są prawidłowo umotywowane, może też darzymy „Z” taką niechęcią, że nie chcemy stanąć z nim oko w oko.

Spójrzmy teraz na kolejną sytuację, która wpisuje się w ten schemat. Być może osoba „Y” jest w naszych oczach kimś kompetentnym, szukamy u niej rady, wsparcia i zrozumienia. Przypuśćmy, że zachodzi sytuacja, że do „Z” nie docierają nasze słowa i liczymy na to, że „Y” ma większą umiejętność w docieraniu do innych ludzi. Wiele razy zdarza się w naszym życiu tak, że stajemy się bezsilni wobec drugiego człowieka. Widzimy, że jego zachowanie nie jest słuszne, staramy się odpowiednio argumentować nasze zdanie, robimy co w naszej mocy, żeby wpłynąć na zmianę zachowania „Z”. Kiedy nie jesteśmy w stanie już nic zrobić, idziemy na skargę do „Y”. Dajemy upust swoim emocjom i bezsilności. Oczekujemy gotowych rozwiązań, spojrzenia na całą sytuację z innej perspektywy. W tym przypadku skarga nie jest umotywowana jakąś zazdrością czy niechęcią, ale troską i chęcią pomocy.

Istnieje możliwość, że „Z” nie będziemy utożsamiać z człowiekiem lecz z przedmiotem bądź zjawiskiem. Tutaj powodem do skargi będzie zwyczajnie chęć podzielenia się swoimi uczuciami, szukanie pocieszenia.

Kolejnym przykładem skargi niech będzie sytuacja, gdzie „Z” jest wspólnym wrogiem „X” i „Y”. „X” w takim przypadku skarży się na „Z”, bo wie, że zostanie w pełni zrozumiany. W tym przypadku zjawisko skarżenia się może wpłynąć na poprawę relacji między „X” i „Y”. Jak wiadomo – wspólny wróg łączy. Często jednak, w takich przypadkach, nie mówimy do końca prawdy, koloryzujemy rzeczywistość, wyolbrzymiamy, mijamy się z prawdą. Tworzy się błędne koło, nasze skarżenie się do niczego nie prowadzi.

Ostatnim przykładem będzie chyba najbardziej powszechne ostatnio zjawisko – skarżenie się dla samego skarżenia się, bez konkretnego powodu. Wiele osób robi to bardzo instynktownie; „wielu z nas ma w sobie taki pęd, czasem bezmyślny, czasami robimy to świadomie”[2]. W przytoczonym przeze mnie wpisie spotykamy się z przykładem skarżenia się na swojego współmałżonka do osób trzecich, które niekoniecznie muszą być zainteresowane naszymi prywatnymi sprawami. Czasami „Y” w tej sytuacji jest zażenowany, bywa i tak, że chce pomóc, ponieważ błędnie odczytuje skargi „X”. Jaki sens ma uskarżanie się na małżeńską rzeczywistość, jeśli nie dzieje się nic bardzo poważnego? Może zachodzi tu jakaś potrzeba zwrócenia na siebie uwagi, urozmaicenia codziennej monotonii. Czasami powinniśmy zwracać większą uwagę na to, co mówimy osobom trzecim na naszego partnera, zawsze jest ryzyko, że te słowa mogą do niego dotrzeć. Zresztą, nie jest to zasada, która obowiązuje tylko w związkach. Bierzmy za nasze słowa odpowiedzialność też wtedy, gdy skarżymy się na nasze dzieci, rodziców, kolegów, przyjaciół.

W powyższej pracy skupiłam się na różnych rodzajach skarg, przykładowych sytuacjach i powodach, które motywują nas do skarżenia się – na osoby, przedmioty czy zjawiska. Jak widać, sytuacje mogą być różne, na pewno można by dopisać tu jeszcze wiele przypadków, które wpisałyby się w schemat mojej pracy. Chcemy czy nie, skarga zawsze będzie obecna gdzieś koło nas, będziemy się z nią stykać w naszym codziennym życiu. Starajmy się po prostu, aby tych bezmyślnych skarg było jak najmniej, ponieważ nie wnoszą one w nasze życie raczej nic dobrego.

[1]https://sjp.pwn.pl/sjp/skarga;2520927.html [dostęp: 4.01.2019]

[2]https://przemyslawpufal.pl/skarzenie-sie-wspolmalzonka/?fbclid=IwAR1IMPSUI3ABtclcpmQ6dGJK3IlOeXsukdwRgKIJTNK22e6HNCauIzHkvkk [dostęp: 4.01.2019]

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s